wtorek, 29 maja 2012

2.

          Istnieją dwie metody zabijania. Możemy podzielić się naszym darem, czyli przy ugryzieniu wsysać jad do organizmu, lub możemy zabić w męczarniach, nie dzieląc się czarem nocy. Jak się domyślacie, wolimy tą druga opcję, jak to niektórzy mówią ''Szkoda im jadu na śmiertelników.'' Ugryzienie stworzenia nocnego, nie boli. Jest przyjemne, spokojne czujesz się jak we śnie. To próby są bolesne, próby które przechodzisz zaraz po przemianie.
* 9 miesięcy wcześniej*
Była moim słońcem, kochałem ją nad życie które wtedy mogło skończyć się w każdej chwili. Erin Rosalie April Montrose-Cordman, czyli moja miłość, jedyna i prawdziwa . Miała wiśniowe,falowane włosy, duże niebieskie oczy i to chyba one sprawiły że wpadłem po uszy w miłość do niej. Była drobniutka niższa o głowę, ale wzrost nadrabiała uśmiechem, w którym pokazywała swoje śnieżnobiałe zęby. Była idealna miła,opiekuńcza,przyjazna. Zrobiłbym dla niej wszystko. Poznaliśmy się w jednej z kafejek w Londynie.
                Szedłem ulicą ze słuchawkami na uszach, obok mnie twardo stąpający po ziemi Kenny - mój ochroniarz. Dzień był piękny , słońce świeciło a niebo było idealnie błękitne, kochałem taką pogodę. W Los Angeles zawsze było mi za gorąco. Razem z Kenny'm postanowiliśmy usiąść w kawiarni za rogiem. Zajęliśmy miejsca na zewnątrz. W ich karcie dań nie było nic nadzwyczajnego. Jakieś ciasta i kawy. Po kilku minutach podeszła do nas dziewczyna, którą opisałem wyżej.
-Co mogę podać .? - zapytała głosem słowika i uśmiechnęła się delikatnie ujawniając dołeczki. Zaniemówiłem.
-Eeee. Laa-llaaaa . - próbowałem odpowiedzieć .
-Late i szarlotkę z lodami dwa razy . - powiedział za mnie Kenny. Dziewczyna odeszła a Kenny trącił mnie łokciem. - E stary , języka w buzi zabrakło .?  - zapytał śmiejąc się ze mnie.
-Hahah. bardzo śmieszna- odpowiedziałem sarkastycznie.
*
Zamówione danie przyniosła nam dziewczyna o wiele starsza od poprzedniej. Zjadłem szybko i wszedłem do środka by znaleźć dziewczynę. Stała przy kasie.
-Czasami wystarczy 30 sekund odwagi. - pomyślałem. Przepchnąłem się przez ludzi stojących w kolejce, znajdowałem się tuż przy niej. Spojrzałem jej głęboko w oczy, uśmiechnęła się. Wkroczyłem za ladę, i wziąłem dziewczynę jak ''worek kartofli''. Pobiegłem z nią do hotelu w którym mieszkałem od kilku godzin i wlazłem do windy, tam ją postawiłem.
-Nazywam się Justin, ale to już chyba wiesz mam siedemnaście lat w Marcu osiemnaście jestem gwiazdą z milionami Belieberek , które są dla mnie ważne i które bardzo mocno kocham. Wiem że się nie znamy nawet nie wiem jak masz na imię ale jesteś taka śliczna ...  - powiedziałem wszystko na jednym wdechu cały czas patrząc jej w oczy. Dziewczyna znów się uśmiechnęła.
-Erin - wyciągnęła do mnie rękę, którą ucałowałem, znów się uśmiechnęła . - Mam szesnaście lat w Marcu siedemnaście, jestem kelnerką w kawiarni na rogu. Wiem że kochasz swoje Belieberki bo moja młodsza siostra nią jest. Wow ... - szepnęła .
-Szybkie poznanie .? - zapytałem.
-Powiedzmy . - zaśmiała się 
-20;50 w Cafe Elinte . ? - kiwnęła głową na tak. Uśmiechnąłem się i wyszedłem z windy, ona tam została. 
*
Wybrałem czerwoną koszulę w kratkę, pod to biały T-shirt czarne spodnie i białe supry. Czekałem na nią już 10 minut. Zwykle nie lubię jak dziewczyny się spóźniają lecz na nią mogłem czekać całą wieczność, ale nie musiałem przyszła z 20 minutowym spóźnieniem .
-Przepraszam- szepnęła.Była ubrana we fioletową tiulową sukienkę, była dość krótka kończyła się ok. 20 centymetrów przed kolanem. Takie to ja lubię. Do tego zwykła czarna kopertówka , czarna bransoletka i piórowe kolczyki w tym samym kolorze. Jej włosy były polokowane teraz sięgały do ramion wcześniej sięgały do piersi.
-Ślicznie wyglądasz . - wstałem i odsunąłem jej krzesło, usiadła i uśmiechnęła się.
-Dziękuję. Ty też super wyglądasz . - puściła mi oczko . Oblizałem spierzchnięte wargi.
Zacząłem wypytywać ją o różne rzeczy, rozmawiało nam się gładko nie byliśmy nieśmiałymi ludźmi więc szybko się zaprzyjaźniliśmy się . Codziennie spotkania na ławce w parku lub w lodziarni. Byłem pewny że Erin jest tą dziewczyną, że jest moją One Less Lonley Girl. 


niedziela, 27 maja 2012

1.

             Niebo było ciemne, pochmurne zresztą tak samo jak miejsce w którym teraz się znajdowałem. Dookoła las, który ochraniał nas od miasta a zarazem krył mnóstwo tajemnic , był on bowiem lasem magicznym mieszkały tam stworzenia fantastyczne bezbronne . Takie jak elfy czy krasnoludki. Nasz dom przypominał ten z Rodzinki Adamsów choć był bardziej... i tu kończył mi się zasób słów w moim słowniku. Bardziej, mroczny, tajemniczy nie pasowało idealnie...
             Istnieją ludzie żyjący, stworzenia nocy, i istoty tajemnicze o których zwykły śmiertelnik nigdy nie słyszał. By zostać stworzeniem nocy lub istotą tajemniczą nie wystarczy sam jad twojego przyszłego brata. Musisz przejść próbę która łamie twoje martwe serce na pół. Istnieją mity które mówią że jesteśmy niezniszczalni, że nie mamy uczuć. Ale jednak to kłamstwa wyssane z szyi. Wbrew pozorom jesteśmy krusi, nieodporni na ból który potrafi zniszczyć nas wewnętrznie. Który potrafi zadać nam cios śmiertelny. Który rozrywa nasze ciało na miliardy kawałków.  A więc jacy jesteśmy.? Nieśmiertelni, nie do końca. Niezniszczalni, coś jednak potrafi nas zniszczyć. Wiecznie młodzi, lecz niektórzy z nas się starzeją. Jesteśmy wredni, bez uczuć. Wykorzystujemy wszystkich. Jedyną rzeczą która nam wychodzi wspaniale jest zabijanie, mordowanie niewinnych istot które niczym nam nie zawiniły, oprócz tego że po prostu istnieją. Jesteśmy gorzej niż źli, gorzej niż podli. Potrafisz to sobie wyobrazić.? Nie masz o nas pojęcia, póki nie spotkasz się z nami w mroku nocy twarzą w twarz. W tej samej sekundzie uświadamiasz Sobie że twoje życie dobiega końca.

Prolog.

           Spojrzałem w lustro. Nienawidziłem obrazu który odbijał się w nim. Blada zimna skóra, oczy w których zakochiwały się śmiertelniczki.  Ręce które mordowały rozszarpując ciało ofiary. Usta, za którymi kryły się zęby, kły które zabijały, po to bym mógł przeżyć.  Zabijanie powinno sprawiać mi radość, powinno dawać mi szczęście ale ono umacniało mnie w fakcie iż jestem potworem, maszyną do zabijania .