* 9 miesięcy wcześniej*
Była moim słońcem, kochałem ją nad życie które wtedy mogło skończyć się w każdej chwili. Erin Rosalie April Montrose-Cordman, czyli moja miłość, jedyna i prawdziwa . Miała wiśniowe,falowane włosy, duże niebieskie oczy i to chyba one sprawiły że wpadłem po uszy w miłość do niej. Była drobniutka niższa o głowę, ale wzrost nadrabiała uśmiechem, w którym pokazywała swoje śnieżnobiałe zęby. Była idealna miła,opiekuńcza,przyjazna. Zrobiłbym dla niej wszystko. Poznaliśmy się w jednej z kafejek w Londynie.
Szedłem ulicą ze słuchawkami na uszach, obok mnie twardo stąpający po ziemi Kenny - mój ochroniarz. Dzień był piękny , słońce świeciło a niebo było idealnie błękitne, kochałem taką pogodę. W Los Angeles zawsze było mi za gorąco. Razem z Kenny'm postanowiliśmy usiąść w kawiarni za rogiem. Zajęliśmy miejsca na zewnątrz. W ich karcie dań nie było nic nadzwyczajnego. Jakieś ciasta i kawy. Po kilku minutach podeszła do nas dziewczyna, którą opisałem wyżej.
-Co mogę podać .? - zapytała głosem słowika i uśmiechnęła się delikatnie ujawniając dołeczki. Zaniemówiłem.
-Eeee. Laa-llaaaa . - próbowałem odpowiedzieć .
-Late i szarlotkę z lodami dwa razy . - powiedział za mnie Kenny. Dziewczyna odeszła a Kenny trącił mnie łokciem. - E stary , języka w buzi zabrakło .? - zapytał śmiejąc się ze mnie.
-Hahah. bardzo śmieszna- odpowiedziałem sarkastycznie.
-Co mogę podać .? - zapytała głosem słowika i uśmiechnęła się delikatnie ujawniając dołeczki. Zaniemówiłem.
-Eeee. Laa-llaaaa . - próbowałem odpowiedzieć .
-Late i szarlotkę z lodami dwa razy . - powiedział za mnie Kenny. Dziewczyna odeszła a Kenny trącił mnie łokciem. - E stary , języka w buzi zabrakło .? - zapytał śmiejąc się ze mnie.
-Hahah. bardzo śmieszna- odpowiedziałem sarkastycznie.
*
Zamówione danie przyniosła nam dziewczyna o wiele starsza od poprzedniej. Zjadłem szybko i wszedłem do środka by znaleźć dziewczynę. Stała przy kasie.
-Czasami wystarczy 30 sekund odwagi. - pomyślałem. Przepchnąłem się przez ludzi stojących w kolejce, znajdowałem się tuż przy niej. Spojrzałem jej głęboko w oczy, uśmiechnęła się. Wkroczyłem za ladę, i wziąłem dziewczynę jak ''worek kartofli''. Pobiegłem z nią do hotelu w którym mieszkałem od kilku godzin i wlazłem do windy, tam ją postawiłem.
-Nazywam się Justin, ale to już chyba wiesz mam siedemnaście lat w Marcu osiemnaście jestem gwiazdą z milionami Belieberek , które są dla mnie ważne i które bardzo mocno kocham. Wiem że się nie znamy nawet nie wiem jak masz na imię ale jesteś taka śliczna ... - powiedziałem wszystko na jednym wdechu cały czas patrząc jej w oczy. Dziewczyna znów się uśmiechnęła.
-Erin - wyciągnęła do mnie rękę, którą ucałowałem, znów się uśmiechnęła . - Mam szesnaście lat w Marcu siedemnaście, jestem kelnerką w kawiarni na rogu. Wiem że kochasz swoje Belieberki bo moja młodsza siostra nią jest. Wow ... - szepnęła .
-Szybkie poznanie .? - zapytałem.
-Powiedzmy . - zaśmiała się
-20;50 w Cafe Elinte . ? - kiwnęła głową na tak. Uśmiechnąłem się i wyszedłem z windy, ona tam została.
*
Wybrałem czerwoną koszulę w kratkę, pod to biały T-shirt czarne spodnie i białe supry. Czekałem na nią już 10 minut. Zwykle nie lubię jak dziewczyny się spóźniają lecz na nią mogłem czekać całą wieczność, ale nie musiałem przyszła z 20 minutowym spóźnieniem .
-Przepraszam- szepnęła.Była ubrana we fioletową tiulową sukienkę, była dość krótka kończyła się ok. 20 centymetrów przed kolanem. Takie to ja lubię. Do tego zwykła czarna kopertówka , czarna bransoletka i piórowe kolczyki w tym samym kolorze. Jej włosy były polokowane teraz sięgały do ramion wcześniej sięgały do piersi.
-Ślicznie wyglądasz . - wstałem i odsunąłem jej krzesło, usiadła i uśmiechnęła się.
-Dziękuję. Ty też super wyglądasz . - puściła mi oczko . Oblizałem spierzchnięte wargi.
Zacząłem wypytywać ją o różne rzeczy, rozmawiało nam się gładko nie byliśmy nieśmiałymi ludźmi więc szybko się zaprzyjaźniliśmy się . Codziennie spotkania na ławce w parku lub w lodziarni. Byłem pewny że Erin jest tą dziewczyną, że jest moją One Less Lonley Girl.
-Przepraszam- szepnęła.Była ubrana we fioletową tiulową sukienkę, była dość krótka kończyła się ok. 20 centymetrów przed kolanem. Takie to ja lubię. Do tego zwykła czarna kopertówka , czarna bransoletka i piórowe kolczyki w tym samym kolorze. Jej włosy były polokowane teraz sięgały do ramion wcześniej sięgały do piersi.
-Ślicznie wyglądasz . - wstałem i odsunąłem jej krzesło, usiadła i uśmiechnęła się.
-Dziękuję. Ty też super wyglądasz . - puściła mi oczko . Oblizałem spierzchnięte wargi.
Zacząłem wypytywać ją o różne rzeczy, rozmawiało nam się gładko nie byliśmy nieśmiałymi ludźmi więc szybko się zaprzyjaźniliśmy się . Codziennie spotkania na ławce w parku lub w lodziarni. Byłem pewny że Erin jest tą dziewczyną, że jest moją One Less Lonley Girl.