niedziela, 30 września 2012

Pięć cz. 2

Z pewnością że w stołówce zobaczę jakiegoś nocnego stwora wkroczyłem do pomieszczenia. Rozejrzałem się dookoła ale moje złote, wampirze oczy nic nie dostrzegły. Zaśmiałem się pod nosem i chcąc krzyknąć do Rose że zbyt często dramatyzuje- ujrzałem ją. Kaskada lśniących, wiśniowych włosów opadała na ramiona, delikatnie kręcąc się, czysto brązowe oczy zdawały się krzyczeć, błagać o pomoc. Siedziała skulona na ziemi  obok białego, kuchennego blatu. Jej jeansy tak doskonale opinały jej biodra, zbyt idealnie- jak na jej świat. biała jedwabna bluzka kontrastowała z delikatnie opaloną skórą i pięknymi włosami. Spojrzała mi w oczy. przez chwilę poczułem się jak tamtego dnia- w Londyńskiej kawiarni.. Niestety, to była tylko nic nie warta sekunda. Nagle gdzieś w środku, zrozumiałem jakie konsekwencję mogę ponieść za jej obecność tutaj. Mogę wpaść w tarapaty przez tą śmiertelniczkę. W potwornym tępię zbliżyłem się do niej.
-Co ty tutaj robisz?!- warknąłem - Wiesz jakie będę miał kłopoty?!- krucha istota dziewczyny rozpłakała się ponownie- była taka bezbronna, w obliczu mojej siły. Chwyciłem ramię dziewczyny i podniosłem ją, najpierw spojrzałem pełen wściekłości w jej oczy a później z całej siły potrząsnąłem ją.
-Skąd o nas wiesz?1 - krzyknąłem - Jak nas odkryłaś?!- ale dziewczyna milczała. Gniew narastał coraz szybciej, aż w końcu wybuchnąłem. rzuciłem czerwonowłosą śmiertelniczkę o ścianę  W przypływie kolejnej fali wściekłości cisnąłem w stronę dziewczyny kilka dosyć dużych porcelanowych wazonów Rose. Kiedy ciało dziewczyny bezwładnie z sunęło się po ścianie zrozumiałem co ja wyprawiam. Bezszelestnie opadła na podłogę, podbiegłem do niej i wziąłem ją w ramiona. Spojrzałem na jej bladą twarz- zemdlała. Przeklnąłem pod nosem i wziąłem ją na ręce, delikatnie, normalnym tempem ruszyłem w stronę swojej sypialni. Frozen już tam nie było. Położyłem dziewczynę na łóżku. Pomyślałem że może jej być nie wygodnie w stroju codziennym, a ona jakby uśmiechając się, przyznała mi rację. Najdelikatniej jak potrafiłem zdjąłem z niej spodnie, ukazały mi się jej śliczne nogi, i piękne biodra. Zdejmując z niej jedwabną koszulkę przez głowę przemknęła mi myśl, że ona czuje- odczuwa ciepło i zimno, więc w samej bieliźnie może być śmiertelniczce chłodno. Podeszłem do wykonanej z ciemnego drewna komody, i wyciągnąwszy swoją białą koszulkę ubrałem w nią dziewczynę, po czym okryłem ją czerwono-krwistą kołdrą. Czyżby instynkty macierzyńskie, Bieber? Zaśmiałem się. Ogarnij się chłopie. Śmiejąc się z własnej głupoty w stertach rupieci znalazłem niepotrzebną nikomu apteczkę, Z czerwonego kuferka wyciągnąłem bandaże, plastry i wodę utlenioną. Na sam początek opatrzyłem czerwonowłosej rozcięty łuk brwiowy, następnie rozciętą wargę, poranione ręce i sącząca się z policzkowych zadrapań krew. Jakąś maścią posmarowałem podbite oko i odciski palców na ramieniu czerwonowłosej. Cholera, może mi ktoś powiedzieć jak zdołałem się powstrzymać przed tak smakowitym kąskiem? Przecież jej krew, miała tak intensywny zapach, tak pobudzała moje zmysły. Kiedy tak siedziałem i wylewałem hektolitry wody utlenionej spojrzałem na prawą rękę posiadaczki pięknych oczu- była złamana.
-Cholera, Rose!- nie zdążywszy dokończyć zawołania ujrzałem Rosalie. Wysłałem jej obrazy sprzed kilku minut i uczucia towarzyszące mi w tym czasie- zrozumiała, jakżeby inaczej. Moja opiekunka wysłała moje myśli do Reneca, jej partnera zawodowego (o ile tak można nazwać bycie najstarszym nieśmiertelnym). Renec przyszedł niemal natychmiast. Obejrzał dokładnie dziewczynę i pochwalił mnie za opatrzenie jej ran. Po badaniu wyszło że dziewczyna ma złamaną również nogę i kilka żeber. przyglądałem się pracującemu wampirowi, i wyłączyłem wyrzuty sumienia- dobrze, próbowałem. Lekarz włożył na rękę dziewczyny gips, a na nogę aircast. Tak, zabiłbym ją i za pewne byłaby jeszcze gorsza sytuacja, niż w tej chwili. Justin ty dupku, potłukłeś pamiątkowe wazony opiekunów i porachowałaś kości bezbronnej dziewczynie- brawo brutalu. Przelotnym spojrzeniem zerknąłem na śmiertelniczkę i znów taki rozszywający ciało ból, czy to ma być kolejna próba? chcą mnie znowu wystawić? Oby nie, po raz kolejny nie przeżyłbym takiego bólu, tego rozszarpywanego serca.
Od Autorki
A więc macie tu takie coś, miało być z jeszcze jednej perspektywy, ale opublikowałabym to dopiero jutro, bo muszę gnać uczyć się z chemii. : o 
A więc jest tutaj część druga, mam nadzieję że się podoba i czekam na wasze opinie. 
Myślę o zawieszeniu tego bloga.
8 komentarzy i będzie następny. 

wtorek, 11 września 2012

Pięć część 1.

-Frozen? Błagam cię, co mam ci niby zrobić?- zaśmiałem się serdecznie, Frozen była moją siostrą, młoda wampirka która bała się wszystkiego dookoła. Była niską blondynką, o dużych niebieskich oczach, dzięki wampiryzmie wyładniała, jej porcelanowa, blada cera wyglądała jak wygładzona w Photo Shopie, dziewczyna była urocza, jej nieśmiały uśmiech był przesłodki.
-Wiesz, nie lubisz kiedy ktoś na Ciebie patrzy, mówią że nie wolno, że potrafisz zabić za coś takiego.
-Dlaczego miałbym zrobić coś takiego, tak pięknej dziewczynie. - w wampirzym tempie znalazłem się obok, pogładziłem ją po policzku. Posługując się swoimi umiejętnościami zablokowałem umiejętność Frozen - nie chciałem żeby przejrzała mnie na wylot.- No Bieber, masz ci babo placek, dziewczyna na wieczór się trafiła.- pomyślałem sobie kładząc ręcę na pupie zarumienionej dziewczyny.
-Emm, Justin twoje ręce...- zaśmiała się dziewczyna.
-Ohh, przepraszam utonąłem w twoich oczach. - szepnąłem jej do ucha- dziewczyna jest już moja. Blondynka uśmiechnęła się do mnie i stanęła delikatnie na palcach. W powietrzu każdy nawet najmniej uzdolniony wampir mógł poczuć narastające w niej podniecenie. Przyłożyłem policzek do jej chłodnej szyi i wysapałem:
-Masz może wolny wieczór?-dziewczyna w odpowiedzi zamruczała subtelnie.
*
 Napalony do granic możliwości rzuciłem Frozen na łóżku i zacząłem grę wstępną. Po jej mocno czerwonych oczach można było wywnioskować że jest równie mocno podniecona jak ja. Powolnym ludzkim tempem zdjąłem z niej, sukienkę. Dziewczyna rozszarpała moje ubrania, byłem nagusieńki a ona no cóż chyba był gotowa na tą czynność bo nie mogłem się napatrzeć na jej koronkową bieliznę, co jak co ale na nieśmiałą dziewczynkę (za jaką każdy ją uważał) kobiece krągłości. Szybko zrzuciłem z niej bieliznę i zacząłem delikatnie całować jej całe ciało. Kiedy miałem już w nią wejść do pokoju wparowała wrzeszcząca Rosalie, energicznym ruchem przykryłem nas klnąc pod nosem.
-Czego chcesz?! - wrzasnąłem
-Czego ja chcę? Może ty mi powiesz jak przeszukiwałeś ten las! Jak ty mogłaś tego nie zauważyć?- czarownica krzyczała na mnie a Frozen zarumieniona (musiała przeżyć totalny wstrząs ponieważ wampiry bardzo rzadko się rumienią, prawdę powiedziawszy prawie nigdy) schowała się głębiej pod pierzynę.
-Ale o co chodzi? - zapytałam bardziej ocucony ze strefy seksu. - Poczekaj daj mi chwilę ubiorę się i pogoadamy, na spokojnie - podkreśliłem ostatnie słowa i kazałem Rose wyjść. Najwolniej jak umiałem ubrałem się, choć położenie mojego przyjaciela nie było takie łatwe jak mi się wydawało, po kilku minutach podniecenie opadło a razem z nim i Jerry. Wślizgnąłem się w spodnie, i zbiegłem na dół (tak,tak nie chciałem żeby Rosalie się jeszcze trochę po denerwowała, doskonale wiedziałem że ludzkie tempo to rzecz która ją najbardziej irytuje). Zdarzyłem zejść ze schodów na hol akademika a kipiącą wściekłością wedźma pojawiła się tuż przede mną.
-A więc porozmawiajmy panie, Bieber. Byłeś aż tak zajęty pieprzeniem się z Frozen że nie zauważyłeś tej śmiertelnej w lesie?
-Zaraz, zaraz nie tak wulgarnie.- zaśmiałem się sarkastycznie, no dalej Roselie wybuchnij (jak ja kocham ją denerwować)! - Jaka śmiertelniczka? - zapytałem trochę zdezorientowany.
''Idź na stołówkę to się dowiesz'' - taką oto myśl otrzymałem od opiekunki, posłusznie udałem się w stronę stołówki. Ten widok, zapamiętam na zawsze...

**
PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM! Minęły prawie 2 miesiące a ja nic nie dodałam, jest mi cholernie głupio ale - nie miałam weny. Za te 13 (!!!) komentarzy pod Czwóreczką bardzo wam dziękuję  powinniście w nagrodę dostać rozdział szybciej no ale cóż, tak bywa. Za to 2 Część rozdziału postaram dodać się szybciej. No i jak wam się podoba? c: 
To co? Pobawimy się w znaną grę:
5 Komentarzy = 2 część. c: 

ZWIASTUN- http://www.youtube.com/watch?v=0RJU3UoXaBk&feature=g-upl .

Ps. I jak podoba się szablon? c:
Wolicie taki szablon czy prostszy wygląd bloga? Odpoiwedż w komentarzu!